środa, 10 października 2012

#3

Dzisiaj o 21:20 będę musiała wyjść z domu. Rodzicom powiem ze idę nocować do koleżanki. Już wszystko zaplanowałam. Miejsce w hotelu za rezerwowałam wszystko obliczyłam. Pieniędzy na przeżycie starczy mi  na 2 miesiące. Na rok szkolny wrócę do domu. Kra mnie na pewno nie ominie. Ale jakoś mnie to nie obchodzi. Pokaże rodzicom że już nie jestem dzieckiem.

Już ta godzina wychodzę z domu i ruszam w świat.
  -Mamo! Ja już idę.
  -Jak coś to dzwoń. Jak już będziesz u koleżanki to dzwoń. Nic nie zapomniałaś? Masz piżamę, pastę, szczoteczkę? A ładowarkę, przeciez jakby coś się stało i tobie się telefon rozładuje? Może lepiej nie idź?
  -Mamo, nie jestem już dzieckiem.
  -Dobrze, pa córciu.
  -Pa.
Jaka ja jestem szczęśliwa. To ten dzień kiedy to staję się samodzielna. Szybko pobiegłam na postój autobusów aby autobus nie odjechał beze mnie. Na przystanku było dużo ludzi dzieci z mamami a takze żule i menele proszący o pienądze na bułke a tak naprawdę na piwo. Po 15 minutach autobus przyjechał. Byłam bardzo szczęśliwa ale zarazem zaniepokojona. Dojechałam na trzecią w nocy. Poszłam na lotnisko. Nagle coś zaczeło pipczeć. To moja komórka. Dzwoniła mama miałąm odebrać, ale wokół było tyle głosów mama by od razu zaczęła się martwić. Więc nie odebrałam, ale napisąłm mamie sms-a że już wszyscy śpią ja też i nie chę wszystkich budzić rozmową. O 3:30 zaczeła się odprawa pasażerów lotu 126. To był mój lot.

1 komentarz: