W dzień poszłam po agztetę. Szukałam jakiegoś pokoju do wynajęcia. Wyczytałam ze jakaś dziewczyna szuka współlokatorki. Mieszkanko duzo nie wynosiło, przeliczając na polskie to po 250zł miesięcznie od każdej. Zadzwoniłam do niej. Spytałam się czy oferta jeszcze aktualna. Odpowiedziała że tak. Zapytałam czy mogłybyśmy się spotkać.
Tak około 16.00 będę szła na spotkanie. Mieszkaanko jest w centrum miasta. Niedaleko stąd. Cieszłyma się bo w centrum jest wiele atrakcji.
Gdy wybiła szesnasta poszłam na spotkanie. Spotkałysmy się w pobliskim parku. Gdy zobaczyłam dziewczynę byłam w lekkim szoku. Przypominała dziewczynę z moich snów. Ten sam nos, te same błękitne oczy i ta sama fryzura długie, proste włosy i grywka. Wszytsko ustaliłyśmy od jutra będę z nią mieszkać.
Marzenia Shelly
wtorek, 16 października 2012
sobota, 13 października 2012
#5
Pochodziłampo sklepach i wróciłam do hotelu. Było juz bardzo puźno. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka. Tak to był mój telefon, mama dzwoniła żebym przyszła na obiad. Odebrałam.
-Halo
-No cześć córciu kiedy będziesz obiad na stole.
-Ale mamo, ja jestem w Los Angeles czy ty tego nie rozumiesz. Ja już tam nie wrócę.
-Ale oczym ty mówisz- Mama miała łzy w oczach, poznałam to po głosie-dziecko przeciez tu jest twój dom.
-Mamo powiedziałam ci że chcę wyjechac do Los Angeles. Trza było mnie słuchać.
-A czy chociaż masz tam jakieś mieszkanko?
-Tak. Wynajmuję hotel.
-To siedź tam a my za trzy dni po ciebie będziemy.
-Nie! Ja tutaj zostaję. Nie obchodzi mnie co sobie myślisz. Ja tam nie wrócę- Żuci łam słuchawką.
Oni ciągle mnie traktują jak dziecko. Na szczęście nie wiedzą w którym hotelu jestem.
Boję się że przyjadą, ze powiedzą pakuj się wracamy do domu, moze lepiej prezprowadze się gdzie indziej, albo i nie to głupi pomysł.
Tej nocy nie mogłam spać miałam okropny sen:
Przeprowadziłam sie do akademiku i mieszkałamz jakąś dziewczyną w pokoju. Byla ona dziwna taka cicha-skryta. Padały na nią podejrzenia zę jest narkomanką, lecz to nie było to. Pewnej nocy ją śledziłam. Ona spotkała się z jakimś chlopakiem. Oboje gdzies poslzi, wiec ja szłam za nimi dalej. Podeszli do jakiejś grupki nastolatków i ten chłopak z którym ona była wziął jednego z nich i złapał za koszulkę, po czym wziął i ugryzł go w szyję. Wtedy serce mi stanęło i się obudziłam.
To było przerażajace. Nie przespałam całej nocy po tym śnie. Leżałam skulona pod kołdrą rozmyslając. O wszystkim, ale jednak o niczym. Zadałam sobie pytanie po co ja tu przyjechałam. Po to aby poakzać rodzicom że jestem dorosła? No... w koncu ich okłamałam czyli zachowałam sie jak dziecko, a na dodatek uciekłam z domu. I po co...? Sama nie wiem..
-Halo
-No cześć córciu kiedy będziesz obiad na stole.
-Ale mamo, ja jestem w Los Angeles czy ty tego nie rozumiesz. Ja już tam nie wrócę.
-Ale oczym ty mówisz- Mama miała łzy w oczach, poznałam to po głosie-dziecko przeciez tu jest twój dom.
-Mamo powiedziałam ci że chcę wyjechac do Los Angeles. Trza było mnie słuchać.
-A czy chociaż masz tam jakieś mieszkanko?
-Tak. Wynajmuję hotel.
-To siedź tam a my za trzy dni po ciebie będziemy.
-Nie! Ja tutaj zostaję. Nie obchodzi mnie co sobie myślisz. Ja tam nie wrócę- Żuci łam słuchawką.
Oni ciągle mnie traktują jak dziecko. Na szczęście nie wiedzą w którym hotelu jestem.
Boję się że przyjadą, ze powiedzą pakuj się wracamy do domu, moze lepiej prezprowadze się gdzie indziej, albo i nie to głupi pomysł.
Tej nocy nie mogłam spać miałam okropny sen:
Przeprowadziłam sie do akademiku i mieszkałamz jakąś dziewczyną w pokoju. Byla ona dziwna taka cicha-skryta. Padały na nią podejrzenia zę jest narkomanką, lecz to nie było to. Pewnej nocy ją śledziłam. Ona spotkała się z jakimś chlopakiem. Oboje gdzies poslzi, wiec ja szłam za nimi dalej. Podeszli do jakiejś grupki nastolatków i ten chłopak z którym ona była wziął jednego z nich i złapał za koszulkę, po czym wziął i ugryzł go w szyję. Wtedy serce mi stanęło i się obudziłam.
To było przerażajace. Nie przespałam całej nocy po tym śnie. Leżałam skulona pod kołdrą rozmyslając. O wszystkim, ale jednak o niczym. Zadałam sobie pytanie po co ja tu przyjechałam. Po to aby poakzać rodzicom że jestem dorosła? No... w koncu ich okłamałam czyli zachowałam sie jak dziecko, a na dodatek uciekłam z domu. I po co...? Sama nie wiem..
środa, 10 października 2012
#4
Siedziałam tak w tym samolocie i czekałam aż ruszymy. Czekałam i czekałam az się doczekałam. Stewardessa kazała zapiąć pasy. Zapięłam pasy i zaczął się lot. W sercu miałam rozpacz ze opuszaczam rodziców ze się z nimi nie pożegnałam, ze oni o tym nie wiedzą. Lot miał trwać cztery godziny lecz się przedłużył w L.A. byłam na godzinę 10:30. Postanowiłam zamówić taksówkę aby zawiozła mnie pod wskazany adres. Na szczęście znałam dobrze angielski. Kiedy jechałam taksówką podziwiałam Los Angeles. Było cudowne nie to co dotychczas widziałam. To miasto jest magiczne.
Gdy dojechałam do hotelu od razu włączyłam laptopa i sprawdziłam czy mama jest dostępna. Na szczęście była, od razu do niej zadzwoniłam. Mama była zdziwiona ze wzięłam laptopa do niby koleżanki. Mama wiedziała że jest coś nie tak.
-Mamo. Musze ci się do czegoś przyznać. Ja jestem w Los Angeles.
-Oj córciu niezły żart.
-Ale ja nie żartuje. Ja jestem w Los Angeles.
-Przestań zachowywać się jak dziecko.
-No ale..
I nagle mama się rozłączyła. Pierwszy raz nie była zmartwiona. Jakby jej nie obchodziło co robię i gdzie jestem. Hotel jest bardzo drogi raczej tu długo nie zostanę. Może parę dni do puki nie znajdę czegoś tańszego. Postanowiłam pójść na miasto. Chciałam mniej więcej wiedzieć gdzie co jest. Na szczęście miałam przy sobie mapę okolicy w której się znajduję. Miałam szczęście bo byłam w samym środku L.A.
Gdy dojechałam do hotelu od razu włączyłam laptopa i sprawdziłam czy mama jest dostępna. Na szczęście była, od razu do niej zadzwoniłam. Mama była zdziwiona ze wzięłam laptopa do niby koleżanki. Mama wiedziała że jest coś nie tak.
-Mamo. Musze ci się do czegoś przyznać. Ja jestem w Los Angeles.
-Oj córciu niezły żart.
-Ale ja nie żartuje. Ja jestem w Los Angeles.
-Przestań zachowywać się jak dziecko.
-No ale..
I nagle mama się rozłączyła. Pierwszy raz nie była zmartwiona. Jakby jej nie obchodziło co robię i gdzie jestem. Hotel jest bardzo drogi raczej tu długo nie zostanę. Może parę dni do puki nie znajdę czegoś tańszego. Postanowiłam pójść na miasto. Chciałam mniej więcej wiedzieć gdzie co jest. Na szczęście miałam przy sobie mapę okolicy w której się znajduję. Miałam szczęście bo byłam w samym środku L.A.
#3
Dzisiaj o 21:20 będę musiała wyjść z domu. Rodzicom powiem ze idę nocować do koleżanki. Już wszystko zaplanowałam. Miejsce w hotelu za rezerwowałam wszystko obliczyłam. Pieniędzy na przeżycie starczy mi na 2 miesiące. Na rok szkolny wrócę do domu. Kra mnie na pewno nie ominie. Ale jakoś mnie to nie obchodzi. Pokaże rodzicom że już nie jestem dzieckiem.
Już ta godzina wychodzę z domu i ruszam w świat.
-Mamo! Ja już idę.
-Jak coś to dzwoń. Jak już będziesz u koleżanki to dzwoń. Nic nie zapomniałaś? Masz piżamę, pastę, szczoteczkę? A ładowarkę, przeciez jakby coś się stało i tobie się telefon rozładuje? Może lepiej nie idź?
-Mamo, nie jestem już dzieckiem.
-Dobrze, pa córciu.
-Pa.
Jaka ja jestem szczęśliwa. To ten dzień kiedy to staję się samodzielna. Szybko pobiegłam na postój autobusów aby autobus nie odjechał beze mnie. Na przystanku było dużo ludzi dzieci z mamami a takze żule i menele proszący o pienądze na bułke a tak naprawdę na piwo. Po 15 minutach autobus przyjechał. Byłam bardzo szczęśliwa ale zarazem zaniepokojona. Dojechałam na trzecią w nocy. Poszłam na lotnisko. Nagle coś zaczeło pipczeć. To moja komórka. Dzwoniła mama miałąm odebrać, ale wokół było tyle głosów mama by od razu zaczęła się martwić. Więc nie odebrałam, ale napisąłm mamie sms-a że już wszyscy śpią ja też i nie chę wszystkich budzić rozmową. O 3:30 zaczeła się odprawa pasażerów lotu 126. To był mój lot.
Już ta godzina wychodzę z domu i ruszam w świat.
-Mamo! Ja już idę.
-Jak coś to dzwoń. Jak już będziesz u koleżanki to dzwoń. Nic nie zapomniałaś? Masz piżamę, pastę, szczoteczkę? A ładowarkę, przeciez jakby coś się stało i tobie się telefon rozładuje? Może lepiej nie idź?
-Mamo, nie jestem już dzieckiem.
-Dobrze, pa córciu.
-Pa.
Jaka ja jestem szczęśliwa. To ten dzień kiedy to staję się samodzielna. Szybko pobiegłam na postój autobusów aby autobus nie odjechał beze mnie. Na przystanku było dużo ludzi dzieci z mamami a takze żule i menele proszący o pienądze na bułke a tak naprawdę na piwo. Po 15 minutach autobus przyjechał. Byłam bardzo szczęśliwa ale zarazem zaniepokojona. Dojechałam na trzecią w nocy. Poszłam na lotnisko. Nagle coś zaczeło pipczeć. To moja komórka. Dzwoniła mama miałąm odebrać, ale wokół było tyle głosów mama by od razu zaczęła się martwić. Więc nie odebrałam, ale napisąłm mamie sms-a że już wszyscy śpią ja też i nie chę wszystkich budzić rozmową. O 3:30 zaczeła się odprawa pasażerów lotu 126. To był mój lot.
#2
Jestem już zmęczona tym wszytskim. Rodzice uważają mnie za małą dziewczynkę. Mówią że Zuza w moim wieku była dorosłą z charakteru, a ja jestem jak bachor. Coraz bardziej chcę uciec wczoraj prawie zamówiłam bilet na samolot i znalazłam tani hotel w necie.
-Shelly!
Rozległ się krzyk w moją stronę.
- Już idę.
Powoli zleciałam na dół
-Tak?
-Co chcesz na obiad?
-Naleśniki.
Poszłam z powrotem na górę. Wziełam mp4 i połozyyłam się na łóżku. Ciekawe jakby to było gdyby Zuźka tu była na pewno by przekonała rodziców aby mi pozwolili lecieć. Tylko ona uważała ze jestem juz dorosła. Wstałam z łóżka włączyłam komputer. Weszłam na stronę lotniska i nacisnęłam ZAMÓW. Zrobiłam to. Pojutrze wylatuję do Los Angeles. Rodzice jak się o tym dowiedzą to mnie zbaiją.
Zadzwonie do nich jak będę na miejscu.
Zaczęłam pakowac najpotrzebniejsze rzeczy, tak aby rodzice nie zauważyli. Spakowałam ciuchy kosmetyki, biżuterię i inne potzrebne rzeczy.Wzięłam ze szkatułki pieniądze i schowałam do portwela do torby podręcznej. Czy dzięki temu czuję się doroślejsza? No oczywiście.
Wylot mam o 4:30 z Krakowa więc będę musiała jechać autobusem 5 godzin. Autobus mam o 21:45. Boję się że rodzice zauważą jak zniknę i policja mnie szybko złapie.
-Shelly!
Rozległ się krzyk w moją stronę.
- Już idę.
Powoli zleciałam na dół
-Tak?
-Co chcesz na obiad?
-Naleśniki.
Poszłam z powrotem na górę. Wziełam mp4 i połozyyłam się na łóżku. Ciekawe jakby to było gdyby Zuźka tu była na pewno by przekonała rodziców aby mi pozwolili lecieć. Tylko ona uważała ze jestem juz dorosła. Wstałam z łóżka włączyłam komputer. Weszłam na stronę lotniska i nacisnęłam ZAMÓW. Zrobiłam to. Pojutrze wylatuję do Los Angeles. Rodzice jak się o tym dowiedzą to mnie zbaiją.
Zadzwonie do nich jak będę na miejscu.
Zaczęłam pakowac najpotrzebniejsze rzeczy, tak aby rodzice nie zauważyli. Spakowałam ciuchy kosmetyki, biżuterię i inne potzrebne rzeczy.Wzięłam ze szkatułki pieniądze i schowałam do portwela do torby podręcznej. Czy dzięki temu czuję się doroślejsza? No oczywiście.
Wylot mam o 4:30 z Krakowa więc będę musiała jechać autobusem 5 godzin. Autobus mam o 21:45. Boję się że rodzice zauważą jak zniknę i policja mnie szybko złapie.
#1
SSłonce padała przez okno na moją twarz więc wstałam. Usiadłam na krawędzi łóżka i zaczełam rozmyślać. A co jak mi się nie uda? Jka nie pojadę do L.A? A co jesli pojadę i dam plamę? Pół godziny rozmyślałama nad tym. W końcu przestałam i popatrzyłam na zegarek. Było zaa piętnaście ósma. Na szczęście to był trzeci dzień wakacji więc nie musiałam w pośpiechu pakowac tornistra, szybko się ubierać i lecies na autobus.
Poczułam jak cos się pichci w kuchni i zeszłam tam. Moja radosna mama rozstawiała śniadanie. Zapytałam czy jej pomóc, odpowiedziała ze nie, więc wyszłam do ogródku. Zobaczyłam tatę naprawiał coś w garażu. Podeszłam pewny krokiem i zapytałam się:
-Co z tym biletem tato?
-Córciu, powiedziałem ci ze jak będe wiedział to ci powiem.
-No, ale ile jeszcze mam czekać?
-Tyle ile trzeba.
-Zuza jakoś mogła wyjechać do Londynu, a mnie ciągle traktujecie jak dziecko! Jesteś nie fair.
-Shelly, ale ty nie jesteś Zuza. Zuza była inna była rozsądna, a ty się zachowujesz jak dziecko cię
tak traktujemy.
Nic nie odpoweidzałam i poszłam na spacer. Zadzwoniłam po Luizkę czy by ze mną nie wyszła. Niestety się jej nie chciało. Now właśnie wszyscy mnie olali... Nie mam komu się wyżalić. Tęsknie za Zuzą tylko ona mnie rozumiała.
Po godzinie rozmyśleń wruciłam do domu. Mama pytała się dlaczego nie przyszłam na śniadanie, a ja nic nie odpowiedziałm i poszłam do pokoju. Podeszłam do okna
i otworzyła kuferek z pieniędzmi. Przeliczyła je i wyszło jej 3450 zł. Pomyślała starczyło by na bilet do L.A. i wynajem pokoju.
Kiedyś to zrobię, kiedyś ucieknę.
Poczułam jak cos się pichci w kuchni i zeszłam tam. Moja radosna mama rozstawiała śniadanie. Zapytałam czy jej pomóc, odpowiedziała ze nie, więc wyszłam do ogródku. Zobaczyłam tatę naprawiał coś w garażu. Podeszłam pewny krokiem i zapytałam się:
-Co z tym biletem tato?
-Córciu, powiedziałem ci ze jak będe wiedział to ci powiem.
-No, ale ile jeszcze mam czekać?
-Tyle ile trzeba.
-Zuza jakoś mogła wyjechać do Londynu, a mnie ciągle traktujecie jak dziecko! Jesteś nie fair.
-Shelly, ale ty nie jesteś Zuza. Zuza była inna była rozsądna, a ty się zachowujesz jak dziecko cię
tak traktujemy.
Nic nie odpoweidzałam i poszłam na spacer. Zadzwoniłam po Luizkę czy by ze mną nie wyszła. Niestety się jej nie chciało. Now właśnie wszyscy mnie olali... Nie mam komu się wyżalić. Tęsknie za Zuzą tylko ona mnie rozumiała.
Po godzinie rozmyśleń wruciłam do domu. Mama pytała się dlaczego nie przyszłam na śniadanie, a ja nic nie odpowiedziałm i poszłam do pokoju. Podeszłam do okna
i otworzyła kuferek z pieniędzmi. Przeliczyła je i wyszło jej 3450 zł. Pomyślała starczyło by na bilet do L.A. i wynajem pokoju.
Kiedyś to zrobię, kiedyś ucieknę.
wtorek, 9 października 2012
#1
Cześć!
Pierwszy post to jest takie zapoznanie. Blog nie będzie o mnie :D. Już mam jeden blog http://andreea-ania.blogspot.com to jets blog o mnie. Ten blog będzie jako taka książka każdy post będzie taka jedną strona ksiązki. Oczywiście tą książkę będę tworzyć ja. Zainspirował mnie do tego blog takiej dziewczyny tylko nie pamiętam adresu. Ksiązka będzie opowiadać o dziewczynie (Shelly) która chce spełnić marzenia :D. W pogoni za nimi wyjeżdza do Los Angeles, lecz odkrywa coś niepokojącego.
Zapraszam :D
Pierwszy post to jest takie zapoznanie. Blog nie będzie o mnie :D. Już mam jeden blog http://andreea-ania.blogspot.com to jets blog o mnie. Ten blog będzie jako taka książka każdy post będzie taka jedną strona ksiązki. Oczywiście tą książkę będę tworzyć ja. Zainspirował mnie do tego blog takiej dziewczyny tylko nie pamiętam adresu. Ksiązka będzie opowiadać o dziewczynie (Shelly) która chce spełnić marzenia :D. W pogoni za nimi wyjeżdza do Los Angeles, lecz odkrywa coś niepokojącego.
Zapraszam :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)